Menu
strona główna
forum
adopcje
cele Stowarzyszenia
dołącz do nas
regulamin SPS
nasze akcje
bannery
opieka nad szczurem
porady weterynarza
interwencje
chcę pomóc
pobierz
Mysi Rycerz
kontakt

Ankieta

Zaloguj
Użytkownik:
Hasło:
Zapamiętaj 
Zapomniałem hasła

Ostatnie tematy
» [Szczecinek i okolice] przygarnę samiczkę!
» łączenie szczurów
» nowotwór:(
» [SZUKAM] WARSZAWA - LUBLIN/CHEŁM
» (Lublin, Chełm) Przygarne 2 szczurki
» Dziwne zachowanie ogonka
» [Warszawa] dwaj bracia agouti szukają dt i ds pilnie!
» [Warszawa] dwóch panów dumbo szuka ds
» Przygarne 2 szczurki :)
» [Poznań] Dwa samce do adopcji

Mysi Rycerz

Epilog / Posłowie


Początek opowieści o Mysim Rycerzu jest całkowitą prawdą - tyle tylko, że nie został on wtedy odniesiony do sklepu zoologicznego. Zatrzymałem go. On i jego pięciu braci urzekli mnie od pierwszej chwili kiedy ich ujrzałem. Większość z nich od małego była chora. Dlatego wziąłem je do siebie. Bo były chore.

Okrucieństwo i lekceważenie myszy również są całkowitą prawdą. Ludzie nie cenią ich wysoko (trzy i pół złotego za sztukę czy coś koło tego), dlatego traktują je jak coś bezwartościowego.

To jedna z większych zbrodni, jakie popełnia ludzkość. Tak, to tylko myszy - ale są ich miliardy! A mniej niż milionowa część JEDNEGO procenta z nich jest traktowana tak, jak na to zasługuje żyjąca istota, która potrafi cierpieć... i kochać.

Zabrałem te pięć myszy od kogoś, kto nie umiał się nimi należycie zająć. Nie wiedział jak. To nie było okrucieństwo, tylko ignoracja. Niemniej jednak cierpiały przez to, a część umarła. Było ich więcej niż pięć, ale niektórym nie udało się przeżyć, a działo się to w czasach, kiedy nie było jeszcze antybiotyków dla myszy. Część wyleczyłem i nie chciałem, aby powróciły do tej okropnej egzystencji. Prosiły mnie, więc je zatrzymałem. I były mi bardzo wdzięczne, zupełnie inaczej niż wielu ludzi na tym świecie. Nie sądziłem, żeby pożyły długo, gdyż każda z nich była chora albo pochodząca z chowu wsobnego. Mimo to wszystkie miały ponad dwa lata, kiedy pisałem tę historię. Brawa dla moich dzieciaków! Udało im się dożyć starości. Nie zostały zabite przez koty albo głupich ludzi, nie zginęły w wypadku, któremu można było zapobiec, nie zostały wystawione na zimno ani zjedzone przez węże. Nie spotkało ich jedno z tysiąca straszliwych zakończeń, które muszą znosić z powodu ignorancji, lekceważenia i zachowań, które posuwają się aż do okrucieństwa wobec zwierząt. Tak, węże też muszą jeść, ale spróbuj położyć węża i mysz na podłodze swojego mieszkania i zobacz, co się stanie, gdy wąż będzie musiał zapracować sobie na obiad. Prawdopodobnie zdechłby z głodu, tak samo jak mysz. Człowiek zrujnował niemal wszystko w naszej megalomańskiej tyranii wobec natury, naszej "dominacji" nad ziemią (z której mogę się tylko śmiać, bo jeśli nie nauczymy się szybko wycofywać, to koniec z nami). Te zwierzęta nie potrafią już żyć na wolności. Myszy są zwierzętami domowymi. W rzeczywistości każda mysz, która w mojej opowieści uciekła ze sklepu, zginęłaby w przeciągu kilku dni, może nawet kilku godzin. To tylko fantastyczna historia. Myszy nie mogą czytać, nie mogą się bronić. Nie noszą zbroi i nie wiedzą, że nie można stać na środku drogi. Są od nas zależne. I mocno wierzę, że jeśli przyjmujemy zwierz do naszego domu, jesteśmy odpowiedzialni za nie, jak za każde inne życie, nieważne, czy kupiliśmy je za 3,50, czy 350 złotych. Pomyślcie o swoich przyjaciołach i rodzinie. Przypnijcie im do głowy metkę z ceną. No dalej. A teraz wstawcie ich do sklepu zoologicznego i sprzedajcie przypadkowych ludziom. Jak myślicie, czy ci ludzie wycenią waszą rodzinę na tyle samo, co wy? Albo wy sami - ile jesteście warci? A ile jesteście warci dla kierowcy na autostradzie, którą właśnie przebiegliście?

Życie... to życie. Nie ma na nie metki z ceną.

Mogę tego dowieść. Potrzymaj mysz w rękach dłużej niż pięć minut. Pozwól, żeby się z tobą zapoznała - żeby zaufała ci odrobinę. Popatrz na nią tak, jak patrzyłeś na psa, kota albo inne zwierzę, którego miałeś jako dziecko i bardzo kochałeś. Ona ma duszę, tak samo jak twoje zwierzę z czasów dzieciństwa. Jej uczucia można zranić. Może nie posiadać się z radości, kiedy zobaczy, że wracasz wieczorem do domu. Spritely czekał każdej nocy, kiedy tylko otwierałem drzwi, balansując w najwyższym punkcie jego wielkiej klatki, czekał aż go przywitam, pocałuję jego mały pyszczek i pobawię się z nim. Nie ominął ani jednej nocy. Wiedział, że jestem w domu jeszcze zanim włożyłem klucz do zamka. Nie jeździłem na wakacje ani w żadne dalekie podróże, żeby spędzić ten czas z nim, bo wiedziałem, że ma tylko dwa lata życia, może trochę więcej, i że bardzo na mnie liczy. Przez większość swojego życia był samotny. Przez moją ignorancję nie wiedziałem, że mogę mu zapewnić lepsze warunki, i dlatego mój mały przyjaciel znosił przez całe życie potworną samotność - z powodu mojej głupoty. Tak, myszy mogą czuć się bardzo samotne. Są z założenia zwierzętami stadnymi. Nigdy nie powinny żyć samotnie. Jednak samce walczą z innymi samcami, a ja nie chciałem rozmnażać swoich myszy, dlatego moje samce żyły osobno. Próbowałem im to wynagrodzić, ofiarując im dużo czasu i uwagi. Ale nie mogę być drugą myszą.

Czy widzicie, jak łatwo popełnić błąd? A najmniejszy błąd z naszej strony może oznaczać życie albo śmierć, szczęście albo rozpacz dla naszych małych zwierzątek.

Dajcie im szansę, a gwarantuję wam, że nigdy więcej nie będziecie w stanie nakarmić nimi węża. Kiedy Spritely po raz pierwszy wspiął się do mojej szyi i polizał mnie w nos - zostałem zdobyty. Moje serce należało do niego, na zawsze. Nie planowałem wcale zostać miłośnikiem myszy. Opiekowałem się tylko chorymi, zaniedbanymi zwierzętami. Od piętnastu lat nauczałem sztuk walki. Ćwiczę na siłowni i jeżdżę na Harleyu Davidsonie. Wyglądam na wrednego typa (patrz zdjęcie). Ludzie nie potrafią sobie wyobrazić, jak bawię się z maleńkimi myszkami, mówię do nich dziecinnym głosikiem i karmię własnym obiadem. Ale tak właśnie robię. Uwielbiam to. Nie sprzedałbym Spritely'a za nic na świecie. Za nic. Jest moim jedynym synem. On, przed nim szynszyla o imieniu Nemo, a jeszcze przed nim chomik o imieniu Arnie. Tak, wszystkich swoich przyjaciół umieściłem w tej historii (patrz lista płac).

Jestem obrońcą myszy. Ktoś musi to robić. Są tego warte. Przewracam stoiska z trutką na myszy, kiedy jestem w sklepach spożywczych. Chodzę do sklepów zoologicznych i jeśli myszy są chore, niedokarmiane, trzymane w zimnie albo po prostu w złych warunkach, zgłaszam skargi i piszę niemiłe listy do potężnych ludzi. Których zwykle nic to nie obchodzi, ale i tak próbuję. Robię, co mogę i co się tylko da, żeby uczynić ich życie trochę lepszym, ponieważ my sprawiliśmy, że bardzo cierpią. A najbardziej zadziwia mnie to, myszy o tym wiedzą. Nawet te, które widzą mnie po raz pierwszy w życiu. Nigdy nie zostałem pogryziony, nawet kiedy podawałem im lekarstwo, którego nie cierpią. Zawsze wyrażają mi swoją wdzięczność i nigdy nie zapominają (mógłbym tu znowu dorzucić komentarz o ludziach). Zwykle przychodzą prosto do mojej ręki. Ufają mi. Powiedziałbym nawet, że mnie kochają. Spritely kochał mnie bezinteresownie i bezwarunkowo.

Nie sądzę, żeby tak zachowywało się głupie zwierzę. Nie byłbym zaskoczony, gdyby któreś z nich umiało czytać. Zaprzyjaźnij się z myszą (przygarnij co najmniej dwie!) a gwarantuję ci, że każdy gest dobroci, który im okażesz, zwrócą ci z dziesięciokrotną nawiązką. Ich serca są najwyraźniej większe od naszych. Wybaczyły ludzkości wszystko, co im zrobiła.

Gdybyśmy mogli być jak myszy, może któregoś dnia również moglibyśmy znaleźć nasz raj.

Dziękuję Rat and Mouse Club of America, który opublikował tę historię i wspierał mnie emocjonalnie w ciężkich chwilach, kiedy ją pisałem. Mary Ann, Kristin, Heide, Karen, Tracy, Christina, Susan i wszystkim innym, którzy dodawali mi odwagi i okazywali serdeczną sympatię w czasie tej długiej podróży. Ten klub jest zgromadzeniem Przyjaznych Ludzi. Oby przetrwał na zawsze, do końca świata i jeszcze dłużej. Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś o szczurach i myszach, to dobre miejsce, żeby zacząć. WWW.RMCA.ORG.

Tę historię dedykuję całym sercem Spritely'owi, który odszedł na kilka dni przed zakończeniem ostatniego rozdziału. Zmarł w środę rano, o siódmej. Trzymałem go całą noc. Czekał na mnie, jak zwykle, dopóki nie byłem gotów pozwolić mu odejść. Gdyby siła była mierzona mocą ducha, nie było nikogo silniejszego niż on. Pozostanie dla mnie inspiracją na całe życie, w dobrej i złej doli. Niech twoja podróż biegnie w pokoju, mój synku.

Niech twoja podróż biegnie w pokoju.






Wystąpili:




jako Mysi Rycerz Spritely (Copyright 2002 Cutter Hays) Spritely Hays
jako Mikael Mysi Przyjaciel Stu! as Mike (Copyright 2002 Kristin J. Johnson) Stu!
jako Drzewinka Tree (Copyright 2002 Cutter Hays) Tree
jako Smykacz Squibble (Copyright 2002 Cutter Hays) Squibble
jako Tłuścioch Darknose as Bigfat (Copyright 2002 Cutter Hays) Darknose
jako Nemo Nemo (Copyright 2002 Cutter Hays) Nemo
jako inne myszy (np. stary wojownik z Rozdziału 2) Bracia Spritely'ego - BJ, Tom, Squinty i Scratchy





jako Przyjazny Człowiek Cutter and Friends (Copyright 2002 Cutter Hays) Autor






Tree with Spritely (Copyright 2002 Cutter Hays)
Spritely i Tree





Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


designed by gryzaj