Po odkryciu, że może skakać wyżej niż wydawało mu się to możliwe, mały mysz zrozumiał, że musi zrobić o wiele więcej. Chciał dostać się do klatki, gdzie trzymano jego rodzinę - uwolnić ich - a potem powrócić do sklepu zoologicznego i uwolnić tych, którzy tam pozostali! Jego rodzina była dla niego wszystkim. Chciał odnaleźć mamę i tatę. Ale tymczasem był zupełnie sam i utknął na tym głupim stole.
Był jednak (jak już pewnie zauważyliście) niezwykle sprytną myszą. Jego pragnienia, jakkolwiek wygórowane, nie były całkowicie poza jego zasięgiem. Ale po kolei. Na razie mógł zrobić tylko jedno - SPAŚĆ ze stołu!
Każda inna mysz spędziłaby cenne minuty przed powrotem człowieka wahając się w obawie przed upadkiem i w ostateczności nie powiodłoby się jej. Mysi Rycerz po prostu wycelował w kierunku drugiej klatki, wziął rozbieg i skoczył bez wahania. Nie to, żeby się nie bał. Kilka razy przebiegło mu przez głowę, że jest to najgłupsza rzecz jaką kiedykolwiek zrobił i prawdopodobnie również ostatnia. Ale tak czy siak poleciał, odważny, śmiały... i przestraszony.
Nie udało mu się dotrzeć do stołu, na którym była jego rodzina, ale zobaczył ich z bliska, kiedy skakał - gapili się na niego jak na głupiego. Głupiego, i do tego ducha. Wszystkie myszy w klatce stały bez ruchu patrząc, jak leci w powietrzu i wymachuje łapkami. Potem uderzył w dywan. Oprócz małego szoku i niewielkiego bólu nic mu nie było. Nie było to takie straszne!
Wdrapanie się na stół było o wiele prostsze - myszy mają to we krwi. Przebiegł wśród rzeczy zaśmiecających stół do rogu klatki. I oto byli, jego rodzina i przyjaciele - gapiąc się na niego szeroko otwartymi oczami.
Ledwo go słyszeli przez szkło, ale piszczał głośno w sekretnym mysim języku, którego nie może dosłyszeć żaden człowiek:
- Musicie wyjść - zabiją nas, kiedy się dowiedzą, że pokonałem smoka!
Popatrzyli po sobie. Co to takiego smok? Jednak po chwili dotarło do nich znaczenie słów "zabiją nas" - zaczęli panikować, biegać w kółko, niektórzy uciekli w kąt, żeby się ukryć. Mały mysz złapał się za głowę i zaczął się myć w zdenerwowaniu. Niedobrze. Musi wejść do środka.
Skoczył więc jeszcze raz na pokrywę akwarium. Kilka myszy, które nie szalały ze strachu, spojrzało z szeroko otworzonymi pyszczkami na coś, czego jeszcze w życiu nie widziały. (Oczywiście były jeszcze bardzo młode.) Już na górze zatrzymał się na moment a potem wpadł pomiędzy nie. Nie było żadnej pokrywy. Człowiek musiał myśleć, że są naprawdę głupie, uznał mysz, ale potem zmienił zdanie... ponieważ jego przyjaciele nie zrozumieli, co się stało. Jednak nie znaczy to, że byli głupi. Po prostu nie wiedzieli, że to jest możliwe.
- Czy ty nie żyjesz? - pytali - Zostałeś zjedzony? Jak ty to zrobiłeś!
Uspokoił ich i kiedy już byli cicho, powiedział:
- Każdy z was może to zrobić. Po prostu nigdy nie próbowaliście.
Zapadła cisza. Potem:
- Zabiłeś potwora!?
- To tam był jakiś potwór!?
- Wszyscy inni tam poszli!? O nie!
Mysi Rycerz uspokoił ich jeszcze raz.
- Tak, był tam potwór. Tak, zabiłem go. Ale teraz jesteśmy w ogromnym niebezpieczeństwie, a na pewno nie pokonam człowieka. Musimy uciekać.
Pokazał im, jak skakać, i wkrótce wszyscy wydostali się z akwarium. (Założę się, że spotkało to nieraz każdego właściciela myszy). Zejście ze stołu było trudniejsze, ale udało się. W samą porę. Usłyszeli skrzypnięcie drzwi i wyczuli zapach człowieka. Wchodził do pokoju!
Myszy w panice skupiły się przy nodze stołu wokół małego bohatera. Człowiek postawił jakieś rzeczy na podłodze, posłuchał dziwnego, bezcielesnego głosu innego człowieka i zostawił drzwi otwarte. Mysi Rycerz zdał sobie sprawę - teraz albo nigdy.
- Biegnijcie - biegnijcie do drzwi - natychmiast!
Niektóre pobiegły od razu - inne były zbyt przerażone.
- Chyba oszalałeś! Prosto na człowieka? Przecież on nas zmiażdży!
Mały mysz dał przykład, rzucając się do drzwi. Serce waliło mu szaleńczo i nie był pewien, co właściwie robi, ale to była jedyna rzecz, jaką mógł zrobić, więc biegł tak szybko, jak tylko pozwalały mu małe łapki. Kiedy spojrzał do tyłu, inni biegli za nim.
Gdy człowiek zobaczył małe kosmate ciałka przebiegające wokół niego, wydał z siebie pisk, z którego mogłaby być dumna każda mała dziewczynka. Myszy uciekając komentowały:
- Dlaczego oni zawsze to robią?
- Nie wiem - ale to zabawne!
Potem człowiek spojrzał na dwa akwaria. Jedno puste, drugie... w pewnym sensie również puste. Mysi Rycerz odwrócił się, żeby popatrzeć, podczas gdy inni mijali go uciekając do drzwi. Pierwsza z nich już była na schodach, w drodze na wolność.
Człowiek skrzywił się i jęknął przeciągle - bardzo głośny, okropny dźwięk dla tak czułych uszu - a potem odwrócił się w stronę naszego bohatera, który był jedyną myszą siedzącą jeszcze na środku pokoju, podczas gdy inni uciekali.
- Ups - powiedział Mysi Rycerz i zawrócił do drzwi.
Przebiegłby jako ostatni, ale ogromna stopa spadła tuż przed jego nosem, blokując drogę. Próbował przejść po niej, ale wtedy przycisnęły go dwie wielkie, niezgrabne ręce. Wycisnęły mu powietrze z płuc i wygięły w nienaturalnej pozycji (całe szczęście, że młode myszy są tak gibkie i wytrzymałe). W końcu człowiek podniósł go za ogon.
- Hej, o co chodzi z tym ogonem! - wykrzyknął mysz, ale człowiek najwyraźniej go nie usłyszał. Spróbował więc ugryźć go w rękę. Człowiek wrzasnął i zaklął.
- Cholerny gryzoń! - krzyknął - Zabiłeś mojego węża, co?!
Ściskając mysza, pobiegł na dół. Mysz po raz ostatni dojrzał innych, wszyscy byli już poza drzwiami, oprócz jednego. Bardzo mały mysz, o wiele młodszy niż Mysi Rycerz, wołał, że jest ich bohaterem. Że go kochają.
Bohaterem? Dopiero pierwsza część zadania została wypełniona, pomyślał. Było jeszcze tyle do zrobienia. Musiał jeszcze.... PLUSK! Wpadł do wody! Próbował wdrapać się na brzeg, ale ten był zrobiony ze śliskiej, białej, twardej substancji. I strasznie śmierdział. Już miał zacząć panikować, ale nie było na to czasu. Woda była wciągana w dół, do tunelu - i mysz popłynął razem z wodą. Człowiek śmiał się, spuszczając mysz z wodą w ubikacji.
Przynajmniej innym się udało, pomyślał mysz. Potem zapadła ciemność i zimny prąd zabrał go ze sobą.
Rozdział 4: Poszukiwanie
The Mouse Knight is © copyright 2002 by Cutter Hays. All rights reserved.
Reprinted and translated with the permission from the author.
For the Polish translation © copyright 2005 by Bianka Dziadkiewicz.
Wykorzystanie jakiegokolwiek fragmentu tekstu wymaga zgody autora.